Krystyna Sudoł Fotografia Wieliczka/Kraków

Nazywam się Krystyna Sudoł, ale tak naprawdę to większość ludzi woła do mnie Kriss. Gdybyś zapytała mnie kim jestem, pierwsze co bym powiedziała to to, że jestem mamą. Mamą trójki dzieci. Potem dopiero opowiedziałabym Ci co obecnie robię, czyli o tym, że jestem fotografem.

Bycie mamą jest niesamowicie ważną częścią mojego życia. Tak ważną, że zrezygnowałam z pracy kiedy urodziło się moje dziecko i przez kilka lat zajmowałam  się tylko dziećmi. Ważne jest dla mnie wychowanie w bliskości i miłości. Mam za sobą nawet kurs z Hand in Hand Parenting, aby móc lepiej wychowywać swoje dzieci. Jednak w całym tym podejściu ważne było dla mnie, że rodzice i ich potrzeby też stawiane są wysoko.

 

 

Z wykształcenia jestem nauczycielem, pracowałam w szkołach a później  uczyłam angielskiego metodą Helen Doron, gdzie zaczęłam zgłębiać pedagogikę i wszystko co związane z rozwojem dziecka.

Na swoje pierwsze dziecko czekałam 3 lata. Może to i niedługo, ale dla kobiety chcącej być mamą to długo. Potem, równo o dwa lata urodziły się mojej dwie córki. W tym czasie pojawiła się nowa pasja – robienie zdjęć dzieciom.

 

 

 

Jak napisałam bycie mamą jest dla mnie ważne i satysfakcjonujące. Jednak jakkolwiek początek brzmi różowo doskonale wiem, jak to jest wychowywać troje dzieci. Zdrowych i cudownych, ale nie czarujmy się, wychowanie jakichkolwiek dzieci jest wyzwaniem. Nie na darmo mówią, że do wychowania dzieci potrzeba wioski.

Czasem mam ochotę wyjść z domu i nie wrócić. Mam ochotę wrzasnąć, a nawet czasem wyć z bezradności, nerwów i braku sił. Czasem mam dość gotowania, roztrząsania sporów, pamiętania o zajęciach dodatkowych, lekcjach, ich problemach emocjonalnych. Czasem mam ochotę położyć się i nic nie robić, lub milczeć cały dzień, byle nie odpowiadać na żadne pytania.

Chciałabym poświęcić sobie cały dzień – tak żebym mogła robić to na co mam ochotę i kiedy mam ochotę. Czy znasz to z autopsji? Znajome mamy, które są na tyle odważne, że odczarowywują słodkie macierzyństwo twierdzą, że też tak mają.

Jestem mamą z całym bagażem emocji: tych dobrych i tych mniej przyjemnych (bo mówią, że nie ma złych emocji). 

 

 

Jednymi z moich priorytetów jest też dbanie o środowisko. Staram się dbać o lepszą przyszłość kolejnych pokoleń. Nie biorę stosu reklamówek, nie kupuję wody mineralnej w plastikowych butelkach, staram się nie kupować tysiąca niepotrzebnych rzeczy itp. Każdy z nas żyjąc świadomie i odpowiedzialnie może przyczynić się do zmian.

Ważny jest dla mnie również samorozwój. Staram się zrozumieć i akceptować swoje emocje, nie zawsze łatwe. Może dlatego, że jestem zodiakalnym rakiem, melancholijnym i martwiącym się na zapas. Jestem też wysoko wrażliwą osobą, która czasem potrafi zbierać emocje osób dookoła.

 

 

 

Moja fotografia ewoluuje. Zaczęło się od fotografii dziecięcej, potem rodzinnej a teraz coraz więcej w niej kobiet. Czemu? Bo czuję, że często kobiety zapominają o sobie, jako  kobiecie, kiedy stają się mamami. Zaczynają stawiać dziecko i rodzinę na pierwszym miejscu. Zapominają czasem o sobie i o tym, że w duchu są dzikie i wolne.

 

 

 

 

Kiedy myślę o  mojej klientce to mam w głowie obraz mamy, która kocha swoje dzieci nad życie, ale też już potrzebuje poczuć się wolna, beztroska, nieco dzika i frywolna. Nie odstawia domu i rodziny na boczny tor, ale zaczyna o sobie myśleć i dbać o siebie tak jak potrafi najlepiej. To kobieta wystarczająco dobra, ale nie perfekcyjna. To kobieta, która ceni czas dla siebie, jest dojrzała i wchodzi w drugą połowę swojego życia spokojnie. Akceptuje siebie.

 

 

 

 

 

Moimi zdjęciami chcę pokazać Ciebie i Twoją cudowną rodzinę, ale też Ciebie samą, taką z krwi i kości. Bo chciałabym, abyś zobaczyła siebie w wydaniu kobiecym kiedy masz makijaż, kiedy jesteś pięknie ubrana, zadbana. Kiedy możesz wyglądać jak modelka z dobrego magazynu, jak 1 000 000 $. Chciałabym, abyś poczuła się wolna i akceptująca siebie na zdjęciach. Nawet jeśli na co dzień tak nie wyglądasz to ok. Ważne, że możesz tak wyglądać raz na jakiś czas i czuć się tak w środku. Dokładnie jak kobieta de lux – bo taka jesteś- tylko nie zawsze masz czas, siłę i ochotę tak wyglądać. 

p.s. Czy zauważyłaś już, ze jestem gadułą? Nawet w wersji pisemnej 🙂